Muzyczna uczta przy zabytkowym fortepianie
Niezwykły koncert w kościele ewangelicko-metodystycznym w Ełku przyciągnął miłośniczki i miłośników muzyki klasycznej. Pianiści Chan Kiat Lim i Vinayak Chaturvedi oczarowali publiczność utworami Ravela, Schuberta czy Astora Piazzolli. Dzięki współpracy pomiędzy parafią a naszą fundacją wszyscy chętni mogli obejrzeć to muzyczne widowisko bezpłatnie.
Chan Kiat Lim i Vinayak Chaturvedi zaprezentowali nie tylko techniczną perfekcję, ale również głębokie zrozumienie wykonywanych utworów na poziomie emocji i wrażliwości. Od subtelnych melodii po energetyczne, dynamiczne kompozycje koncert oferował pełne spektrum muzycznych doznań. Była to uczta i dla uszu, i dla duszy.
– Panowie wydobyli z tego fortepianu przepiękne dźwięki i to mnie zachwyciło. Poza tym jestem zachwycona osobowością obu tych panów. Szalenie sympatyczni, a do tego – jak wynikało z rozmowy – skromni artyści i to dużej klasy. Wybrali piękny repertuar – mówiła Elżbieta Lickiewicz, nauczycielka Państwowej Szkoły Muzycznej w Ełku.
– Dla mnie najlepszym aspektem tego koncertu jest to, że Vinayak wraca tu już któryś raz z kolei, co pokazuje, że Ełk ma dobrą publiczność i że ludzie lubią tu przychodzić, a on tutaj lubi wracać, za każdym razem z innym repertuarem. Poza tym fortepian tutaj jest fantastyczny. Muzycy mówią, że nieco trudny do opanowania, ale jest to instrument zabytkowy. Jego brzmienie jest zupełnie inne niż współczesnych fortepianów. Schubert zagrany na tym fortepianie… Tak właśnie powinien brzmieć Schubert! – podkreślał w rozmowie z Magazynem RELACJE Filip Popielarz.
Wojciech Popielarz dodał, że na odbiór koncertu duży wpływ miał warsztat muzyczny artystów: Program był niesamowity z wielu względów. Wpływy malezyjsko-azjatycko-hinduskie, amerykańskie i w końcu polskie powodują niezwykłą mieszankę, którą da się wyczuć. To są emocje i niesamowita płaszczyzna łącząca rozumienie muzyki poprzez idiom azjatycko-europejsko-amerykański, co czuć w takiej niesamowitej energii. My tak nie gramy. Każda nacja inaczej rozumie muzykę, stosuje inne podziały, inne rytmy. Czuć było tutaj niesamowite bogactwo podejścia do frazy. Było to niezwykle atrakcyjne, ciekawe, powiedziałbym – egzotyczne. Uważam, że koncerty tej rangi dzieją się w Ełku jedynie raz, dwa razy w roku.
Więcej o samych muzykach i ich muzycznych pasjach pisaliśmy w artykule Koncert na cztery ręce.










