Ernst Wiechert jeden z najpoczytniejszych pisarzy niemieckich lat 30. XX wieku. Spod jego pióra wyszło w sumie trzynaście powieści, prawie czterdzieści opowiadań i nowel oraz cztery sztuki teatralne. Wśród tego niezwykle bogatego dorobku na pierwszy plan wysuwają się „Dzieci Jerominów”, uważane za najwybitniejszą powieść niemieckiego pisarza – jedną z kilku przełożonych na język polski. Właśnie to dzieło było przedmiotem kolejnej wieczornicy w Mazurskim Uniwersytecie Ludowym.

O powieści, jej autorze i zapomnianym, mazurskim świecie początków XX wieku opowiadał Waldemar Mierzwa, wydawca najnowszego, trzeciego już, wydania wiechertowskich „Dzieci” w języku polskim. Prace nad publikacją trwały kilka lat.

– Ta książka ma nieprawdopodobną historię, bo pierwsze jej wydanie ukazało się w 1972 roku w nieistniejącym już wydawnictwie „Pojezierze” na papierze biblijnym, tak cienkim, że właściwie przewracanie stron stanowiło problem, a do jeszcze czcionka była bardzo mała. Niestety, czternaście lat później, kiedy już komuna chyliła się ku upadkowi, postanowiono zrobić wznowienie i wydano ją w tzw. „szmacie”, czyli zwykłej okładce klejonej. W związku z tym, po każdym czytaniu, książka się rozpadała – opowiadał Waldemar Mierzwa.

Za sprawą Oficyny Wydawniczej RETMAN „Dzieci Jerominów” ponownie trafiają pod dachy mieszkanek i mieszkańców Warmii i Mazur. Najnowsze wydanie zawiera posłowie wydawcy i wspomnienie poprzednich tłumaczy, Tadeusza Ostojskiego i Jerzego Ptaszyńskiego. W czasie grudniowej wieczornicy, zorganizowanej w Hali im. Leszka Błażyńskiego w Ełku, rozmawialiśmy o tym, że jest to dzieło uniwersalne, mówiące o obliczach człowieczeństwa, ludzkich dążeniach i życiowych zmaganiach. Nasz gość przyznał, że to spotkanie było dla niego ważne także ze względu na fakt, że zainicjowane zostało przez Mazurski Uniwersytet Ludowy.

– Mazurski Uniwersytet Ludowy to dla mnie bardzo ważna nazwa. Z różnych powodów jestem związany z Mazurskim Uniwersytetem Ludowym – tym pierwszym, w Rudziskach Pasymskich. Znam dobrze jego historię, a przede wszystkim znam Janusza Małłka, syna Karola, który był twórcą tego uniwersytetu. (…) Cieszę się, że jest MUL także w Ełku – podkreślił.

Chcę się zapisać - proszę o kontakt