Zapomniana mowa?
W Mazurskim Uniwersytecie Ludowym odkrywamy to, co zapomniane. Słuchaczki i słuchacze od listopada uczestniczą w kursie mowy mazurskiej. To przedsięwzięcie o tyle unikatowe, że w Polsce żyje jedynie około 5-15 tysięcy potomków Mazurów, a dawny język pamiętają nieliczne starsze osoby. Zajęcia prowadzi dr Piotr Szatkowski, badacz i popularyzator mazurskiej tożsamości.
– Przedsięwzięcia takie jak prowadzenie kursu mazurskiego tak naprawdę można określić już jako przywracanie, wskrzeszanie tej mowy, ponieważ mazurskim posługują się dziś tylko pojedyncze, najstarsze z reguły osoby. Ta społeczność językowa nie jest zwarta, więc to jest tak, że niektóre osoby są w stanie mówić w miarę płynnie po mazursku, natomiast nie mają z kim tej znajomości mazurskiego praktykować.
Hubert Górski, dyrektor generalny naszej organizacji zaznacza, że jest to inicjatywa, która służy utrwalaniu mazurskiego dziedzictwa – jedna z wielu w uniwersyteckim programie kształcenia.
– Budowanie tożsamości Mazur, Mazurów i Mazurek nie może opierać się tylko na tym, że będziemy mówić o pięknie lasów, jezior, rzek i o tym, że możemy zorganizować świetne spływy kajakowe i w ten sposób umilać pobyty turystom i turystkom w naszym regionie. Budowanie tożsamości to również sięganie do korzeni. I my w Mazurskim Uniwersytecie Ludowym przywracamy współczesnym gadkę mazurską.
I tu pojawia się pytanie – gadka, mowa, gwara, a może język? Jak poprawnie z punktu widzenia lingwistyki określać mazurski? Zapytaliśmy o to dr. Szatkowskiego.
– Pod kątem klasyfikacji dialektologicznej mazurski to zespół gwar znajdujących się wewnątrz szerszego kompleksu, czyli dialektu mazowieckiego. Natomiast, jeżeli podejść do sprawy pod kątem socjolingwistycznym, dochodzi tutaj jeszcze czynnik bardzo odrębnej tożsamości Mazurów, co mogłoby kiedyś, w przeszłości – gdy ta społeczność była zwarta – doprowadzić do ukształtowania się odrębnego języka, z własną tradycją literacką, z własną ortografią, z szerokim użyciem na polu literackim, medialnym, urzędniczym, administracyjnym, wojskowym – we wszystkich możliwych dziedzinach życia. Natomiast do tego oczywiście nie doszło z powodu asymilacji Mazurów w większości do narodu niemieckiego. Pozostała część raczej zasymilowała się z polskością. Ja natomiast najchętniej używam terminu „gadka” czy „mowa”, ponieważ uważam, że pozwalają one na odepchnięcie tej debaty trochę na bok.
Mazurską mowę zgłębia w sumie 30 osób aktywnie działających na rzecz regionu. Jak wyglądają ich postępy? Wejdźcie na naszego Facebooka i obejrzyjcie życzenia, które słuchaczki i słuchacze Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego nagrali z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Dr Piotr Szatkowski nie kryje dumy i zachęca wszystkich do poznawania języka dawnych Mazur: